niedziela, 10 grudnia 2017

Rzecz niepotrzebna.


Dostała mi się i to za darmochę,
rzecz niepotrzebna, 
a jednak podarowana z atencją, że ją właściwie potraktuję.



Poddałam się jej urokowi.
Czyż nie fotogeniczna rzecz?


Niestety ślady po ciosach też są.


W każdym świetle nawet grudniowym jej do twarzy.


Mimo, szorowania przebłyskują porosty.
Może ktoś wie jakie to drzewo?


Dla rzeczy niepotrzebnej jednak mam zastosowanie.
O tym na drugim blogu.
Załączam link.