W życiu piękne są tylko chwile...
R. Riedel

sobota, 20 sierpnia 2016

Szpaler.


Droga powiatowa (nie pamiętam jaki numer) przed Wieruszowem, jako dojazd na S8.
 

Szerokość na jeden samochód.
Dobrze, że na poboczach położyli asfalt, bo nie byłoby gdzie zjechać przy wymijaniu.
Na dodatek dość spory ruch (może tak trafiłam).
 Drzewa głównie robinie, bardzo łamliwe.
Nie wyobrażam sobie jazdy w trakcie burzy i wiatru, istna ekstrema.


Jednak widok niepowtarzalny.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Góry moja miłość...












W tym roku Beskid Śląski, Żywiecki i Mały, 
bo nigdy nie byłam.
Oczarowała mnie Barania Góra, ale Czantoria też prezentuje się świetnie.
Niestety góra Żar nie chciała zaistnieć przez deszcz.
Dlatego pretekst do kolejnych odwiedzin w przyszłości.
Niebawem więcej zdjęć, do których będę powracać.
Ostatnie dwa zdjęcia samochodowe to widok na Sudety z autostrady, w okolicach Opola.
Więcej o inspiracjach górskich na moim blogu rękodzielniczym.

czwartek, 21 lipca 2016

Kot poremontowy.


Czyli wspólne opalanie z przyjacielem Drapkiem.
Niestety bardziej twardo, bo na panelach.
Winien na zdjęciu. 
Wykonał setki pętelek na nowiutkiej wykładzinie.
Dosłownie wykończył ją w rok.
Jak tu nie "kochać" kiciusia.
 

Na zdjęciach istna idylla. 
Nawet o żarcie z rańca nie wołają. 
Trzeba przyznać, że Miłek jest jedynym adoratorem Drapka,
z trzech naszych kotów.
Zdjęcia naprawdę nie pozowane, chociaż i tak nikt nie uwierzy.


piątek, 8 lipca 2016

Kot remontowy.


Składują ale nie wiem na co, jednak da się wypocząć.
 

Schron za kanapowy zawsze się sprawdza w razie burzy,
jak widać wszędzie moje kudły.
 

 Kot jak człowiek szuka wypoczynku w każdym momencie.


Przy składaniu mebli jest zawsze potrzebny.
 

Ze starą wykładziną tak trudno się pożegnać...

niedziela, 12 czerwca 2016

Zjawiskowa wyka...


Poprosiłam o przerwę w podróży i prawie ległam z aparatem przed tym polem.
Znajduje się ono w okolicach małego miasteczka w łódzkim.
Nazywa się Parzęczew.
Dzisiaj naszukałam się w necie, cóż to za urokliwa roślinka.
Myślę, że to wyka kosmata, czyli roślina pastewna na kiszonkę dla zwierząt.
Ma też właściwości użyźniające ziemię
Jeśli się mylę dajcie znać.
Rolnikiem to ja nie jestem.


Jakby nie patrzeć roślinka urokliwa niczym prowansalska lawenda.
Cienie też jak u impresjonistów fioletowe.
Nie będę wybierać zdjęć.
Zamęczę Was wszystkimi jakie zrobiłam.

















Jak przyjrzycie się zdjęciom, zobaczycie jak bardzo była przerośnięta chabrami.
Zawsze przypomina mi się jak z babcią zrywałam je na sok (wiadomo dzieci nie pijają wina).
Wiadomo też, że chaber świetnie działa na problemy z oczami.



No cóż nie miałam aparatu 1:1.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...