Nigdy nie pamiętam tak barwnego, prawie zimowego świtu.
Nawet dym z komina kotłowni unoszący się nad blokiem,
wydawał się metafizyczny.
Dla porównania dzisiejszy poranek poniżej.
Jednak miedź zdecydowanie kąpała się w błękitach mimo,
że też cały dzień był piękny.
Nie chcę pisać i pokazywać, co teraz dzieje się za oknem.
Oby do wiosny.
To zjawisko zobaczyłam dzisiaj po odsłonięciu plisy w oknie zachodnim.
No cóż, dech mi zaparło.
Zdjęcia słabe, poruszone, bo kto myśli o statywie jak spieszy się do pracy.
Myślę jednak, że oddają istotę zjawiska.
Ci co do mnie zaglądają, znają widok na halę sportową i budynek szkoły,
który w innym świetle prezentuje się mniej ozdobnie.