Miłek znowu na turystycznym szlaku u podnóża zamku.
W życiu piękne są tylko chwile... R. Riedel
środa, 14 sierpnia 2013
niedziela, 11 sierpnia 2013
Kot wysokogórski.
Miłek dzielnie pokonywał drogę w górę, i w dół,
budząc ambiwalentne odczucia.
Jedni byli nim zachwyceni inni pukali się w głowę.
Widocznie u nas tylko psy mogą chodzić na smyczy.
Na zamku wygłaskany przez zainteresowane dzieci.
Nie da się ukryć, że czasem korzystał z pomocy.
Po powrocie padnięty, pewnie śni o górze, którą zdobył po raz pierwszy.
Na Chojniku byłam kilkanaście razy.
Najbardziej lubię wchodzić najpiękniejszym, zielonym szlakiem, jednak był zamknięty,
dlatego wchodziliśmy szlakiem najbardziej łagodnym, choć najdłuższym.
dlatego wchodziliśmy szlakiem najbardziej łagodnym, choć najdłuższym.
Natomiast w dół lubię schodzić czarnym wśród ogromnych otoczaków,
jednak ze względu na kota nie odważyłam się na taką ekstremę.
jednak ze względu na kota nie odważyłam się na taką ekstremę.
Byłam tam przejazdem, dlatego Miłek nie mógł zostać w samochodzie.
piątek, 9 sierpnia 2013
Skały adrszpaskie.
Każdą skałę musiałam fotografować od szczytu do podstawy w czterech ujęciach.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej zajrzyjcie TUTAJ.
Macie możliwość podglądania w dzień i w nocy.
Nie zdołałam zwiedzić całości, dlatego pewnie powrócę.
Mimo klaustrofobii udało mi się przebrnąć dość daleko.
Wszędzie na szlaku wszechobecny bieluteńki piasek niczym z dna morza.
Przed moim aparatem fajne skarpetki króliczki na nogach Czeszki.
Cieszę się, że wczorajsze słońce dopisywało.
Całość znacznie przerasta masą nasze polskie Pielgrzymy.
Jednak wielkością przypomina Strzeliniec w Kotlinie Kłodzkiej.
Jednakże tamtejsze skały są bardziej szpiczaste.
Jeszcze nie raz będę wracać do tego miejsca na blogu.
środa, 7 sierpnia 2013
Dużo, dużo kamieni.
Co przyciąga człowieka do ponownego spotkania się z taką ilością kamieni, nie wiem?
Jednak warto było wypacać pot w upalny dzień.
Dziwna góra, krajobraz wręcz księżycowy i kontrowersyjny obiekt.
Jak widać Śnieżka- Karkonosze.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Pielgrzymy.
Kilka lat temu przywitały mnie pięknym lazurem nieba,
wówczas wyglądały tak wspaniale i metafizycznie jak z "Pikniku pod wiszącą skałą".
Dzisiaj lampka zgasła jak z niebieskiego szlaku weszliśmy na żółty, do nich wiodący.
Jednak i tak się udało, pomiędzy dwiema burzami.
Poniżej przydrożny ostaniec.
Na koniec coś zabawnego, czyli złapana chwila.
Oczywiście Karkonosze, szlak wiodący od świątyni Wang w Karpaczu.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Kocia sesja.
To kolejne zabawy aparatem.
Pozuje Miłek.
Powyżej efekt postarzenia.
Poniżej z lewej JPEG(5,35 MG) z prawej RAW(12,2 MG).
Myślę, że jeśli chodzi o prezentację na blogu nie ma aż takiej różnicy.
Portrecik.
Poniżej słabe zdjęcia, bo szybko łapane,
ale oddające w całości podejście Miłka, do moich fotograficznych zmagań.
środa, 31 lipca 2013
Wypaczone księżyce.
Zdjęcia robione starym aparatem bez stabilizacji.
Nie lubię ciągać za sobą statywu, choć mam taki wygodny typu hybryda czyli pająk.
Najbardziej żałuję, że nie mogłam obfocić w tamtym roku odbicia księżyca z zalewie solińskim.
Odbijał się od wody, tworząc na wodzie poblask do zacumowanego yachtu.
Miałam świeżo nabyty aparat, nie do końca rozgryziony.
Może uda mi się kiedyś coś równie pięknego?
Dzisiaj totalne wpadki.
Czasami jest śmiesznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)