W życiu piękne są tylko chwile...
R. Riedel

sobota, 19 sierpnia 2017

Takielunek yachtu.


Mnie zawsze fascynował takielunek ruchomy, 
w odróżnieniu od stałego.
Ten pierwszy to liny, obecnie rzadko z włókien naturalnych.
Takielunek stały głównie dotyczy tzw. stalówek, a ja nie lubię mieć z nimi do czynienia,
bo ranią przy zaplataniu paluchy.
 Zdjęcie u góry przedstawia tzw. "Słoneczko".
Końcówka liny jest skręcona i leży płasko na pokładzie (czyli nie majda się pod nogami).
Możesz ją podeptać, ale to nic nie szkodzi.
Jak kapitan mówi "klar łodzi" inaczej porządek.





Jako zamiłowana rękodzielniczka uwielbiam to tworzywo.




 

Jak widzicie wszystko uporządkowane i wszystko gra.
Tak musi być jeśli chodzi o organizację i najważniejsze bezpieczeństwo.

środa, 16 sierpnia 2017

Rufa czyli tył yachtu.


Ten jacht stylizowany na fregatę podobał mi się najbardziej,
niestety nie zapraszali do zwiedzania.
Napisali TUTAJ, że czeska, aż się nie chce wierzyć.
Chociaż ja z okolic Łodzi a żeglarka?









Jak dla mnie samo piękno.

wtorek, 15 sierpnia 2017

The Tall Ships Races 2017.

FINAŁ REGAT WIELKICH ŻAGLOWCÓW

Oglądałam pierwszy raz w życiu aż wstyd, bom przecież żeglarka,
choć ostatnio słabo praktykująca.


Warto było, choć w pierwsze dni, wbić szpilkę w tłum to wyczyn.
Dodatkowa liczba imprez towarzyszących też napędzała publikę,
choć nam wcale nie odpowiadała, jednak wiadomo miasto ma prawo zarobić.


Przyznaję, że nigdy nie widziałam tak dobrze zorganizowanej imprezy masowej w centrum miasta.
Bardzo dobrze opracowana logistycznie, 
choć nie koniecznie podobająca się mieszkańcom starego miasta.
Zaparkować cud, jednak po pół godzinie się udało.


Dla tych, którzy nie preferują zwiedzania (za darmo) żaglowców, 
były atrakcje lunaparkowe, w ilości mi dotąd nie widzianej.


Będzie zdjęć więcej, bo dla mnie impreza była urokliwa.

niedziela, 13 sierpnia 2017

A dzień wcześniej było normalnie.


Dzisiaj w nocy dopiero obrobiłam zdjęcia i ukazało mi się coś dziwnego w kompie.
Czy te dziwne punkty na niebie to jakieś gwiazdy?
Czy też zapowiedź nawałnicy, która dobę później nawiedziła miasto?


Gniezno, takie fajne miasto, pierwsza stolica Polski, byłam po raz czwarty.
 

W południe jeszcze drzewa stały przed katedrą i była nie tknięta dachówka.
 

Nad jeziorem Jelonek tkwiły od lat kilkudziesięcioletnie wierzby,
mam nadzieję, że przetrwały.
 

A ja się fociłam w popołudniowym słońcu.
Po dwudziestej nastąpiło to, co widziałam rano wyjeżdżając z miasta.
Mimo już leciwego wieku, nie widziałam w  życiu tylu połamanych jak zapałki drzew, 
zwalonych dachówek, przewróconych płotów, latarni itp.
Lubię robić zdjęcia jednak w ogromie strat, ludzkich i przyrodniczych,
nawet na myśl nie przyszło mi sięgnąć po aparat ani telefon.

piątek, 4 sierpnia 2017

... a jednak...


... trochę słońca z rańca nie zaszkodzi..
Jak widać wstała.


Przeciąganko niczym jin i jang, 
bo zaraz będzie jedzonko.


Teraz małe mruczonko i zadowolonko
a na koniec ziewanko.
Trzeba biec do misek, bo może zapomni wsypać,
gdy nie wlezę pod nogi.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Najgorętszy dzień w roku dla futrzaków.


Miłka dzisiaj rano zastałam w takiej pozycji,
czyli chłodzenie podwozia.
Nawet nie chciał jeść a przecież było chłodniej, niż później.
W jego wypadku to całkowita upadłość przed upałem.


Tak mi patrzył w oczy.
Jakby chciał powiedzieć: pogoda zwariowała?
Nawet nie chciał wyjść na balkon, temperatura po południu 40 stopni, mimo markizy.
Nie może zrozumieć, dlaczego na dworze jest cieplej niż w domu.
Przecież zawsze było chłodniej.


Po południu dostał lód z zamrażarki.


Lecz nie bardzo wiedział co z nim począć.
Lizał, bo coś przypominał temperaturą czekoladowe, które lubi pani
i oczywiście on, w sorbetach nie koniecznie gustuje.


Jednak Drapek w tle, jest w swoim żywiole, 
nakręcony niczym ADHD i wreszcie dopieszczony przez wschodzące słońce.
Zdjęcia słabe, bo telefoniczne.

niedziela, 30 lipca 2017

Wylegiwanie.


Jak widać kolegi się kochają.
To jedyny kot, który toleruje żółwia Drapka.
Zero agresji, strachu czy niechęci po obu stronach.
Drapek jest z nami od 25 lat, a ma chyba raz tyle.
Miłek to przy nim młodzieniec, tylko 5 latek skończone.
Jakże przyjemnie się razem wylegiwać jak tak przyjemnie przygrzewa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...