Dzisiaj pod nogami w miejskim parku.
W życiu piękne są tylko chwile... R. Riedel
niedziela, 13 października 2013
Pomidor.
Monstrum dość osobliwe.
Proszę bez komentarzy.
Wśród towarzyszy.
Dalej...
Niestety ciężka dola pomidora, czyli suszenie.
Słoiczek z suszonymi pomidorami, czeka na dekupażowanie i jeszcze nie obfocony.
sobota, 5 października 2013
poniedziałek, 30 września 2013
Kot w makaronie.
Miłek jak i moje poprzednie koty uwielbia bawić się tymi sznurkami.
O dziwo wszystkie koty traktują ją jako nieco niewidoczną zasłonę.
środa, 25 września 2013
富士山 w wersji bożonarodzeniowej.
Fuji z okna pociągu w szacie grudniowej.
Czyli taka jaką znamy z pocztówek.
Jednak dla pieszych wycieczek jest otwarta tylko od lipca do sierpnia.
To już wszystko o świętej górze.
wtorek, 24 września 2013
Fujisan po polsku Fudżi.
Wbrew pozorom łatwa góra, szczególnie gdy się dojeżdża autobusem do 5 stacji, wszystkich jest 10.
Jednak już po drodze zaczynają się problemy, czyli choroba wysokościowa.
Jak ktoś ma dużo kasy, zaopatruje się w tlen.
Góra się ceni, czyli wszystko jest totalnie drogie.
Europejczycy są nie przyzwyczajeni do zdobywania wulkanów.
Nie wiedzą co to jest lawa i pył wulkaniczy.
Dlatego bez kijów, każdy zdobywca zalicza kilka przewrotek i obtarć naskórka.
Japończycy co typowe dla narodu, pokrzykują " damy radę",
a to dodatkowo wkurza inne nacje.
Podstęp tej góry leży jeszcze w tym, że najpierw przypomina zakurzoną promenadę,
a później gwałtownie się wypiętrza.
Szczęście mają ci, którzy nie brną w deszczu i zimnie,
no i zobaczą upragniony wschód słońca.
Moja córka do nich należała.
Konie na ostatnich zdjęciach, to coś w rodzaju podwoźników do Morskiego Oka,
z których nigdy nie korzystałam,
jednak w tym roku pierwszy raz w życiu skorzystałam z wyciągu.
No cóż starość nie radość i nawet strach jest w stanie pokonać.
Jednak o tym kiedy indziej.
poniedziałek, 23 września 2013
Góra o świcie.
Podobno widok z tej góry jest najpiękniejszy o świcie.
Dlatego wędrówkę należy rozpocząć w nocy.
Jednak zobaczyć tam słońce o świcie, to duże szczęście.
Mimo wszystko widać, jak przebija się przez chmury i mgłę.
O oddali widać też jezioro.
Tubylcy i wyznawcy religii traktują wejście jako pielgrzymkę,
tak jak Polacy dojście do Częstochowy.
Zdjęcia bardzo spłaszczają stromość.
Niedługo dzienne widoki.
sobota, 21 września 2013
sobota, 14 września 2013
niedziela, 8 września 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)