W życiu piękne są tylko chwile...
R. Riedel

środa, 21 września 2016

Liście i lemury.


Liście tej wielkości na wyjściu opolskiego ZOO.
Polecił mi to ZOO przewodnik z łódzkiego zaprzyjaźnionego od lat ogrodu zoologicznego.
ZOO w Opolu tak jak i płockie doświadczyła kilkanaście lat temu wysoka fala na Odrze i Wiśle.
Potopiły się biedne zwierzęta.
Ogrody jednak zostały odbudowane zdecydowanie o wiele piękniejsze.
Będąc po raz drugi w Opolu, nie omieszkaliśmy zajrzeć.
Lemury niczym z Madagaskaru. 

czwartek, 15 września 2016

Ptaszek z Wisły i nad Wisłą.


Nie wiem cóż to był za on, ale urokliwy.
Pewnie ornitolodzy jak zwykle pospieszą z pomocą.
Jakże mile wracać (choć zdjęciowo) do wakacji.
Zdjęcia z Bulwaru Księżycowego w Wiśle, choć za dnia.

niedziela, 11 września 2016

Wilanów.


W ramach podobnych okoliczności, jednak całkowicie odwrotnych,
przypomniałam sobie zdjęcia z 29 września jednak 2014 r.
Wówczas się cieszyłam obecnie mam uczucia ambiwalente.
Tak to w życiu bywa.

niedziela, 4 września 2016

Po palach.


Zejście z Baraniej Góry w kierunku Czarnej Wisełki,
pokonuje się fragmentami po pływających palach.
Nie powiem, mnie było trudno,
trzeba było iść szybko i bez zatrzymywania.
mój błędnik nie lubi takich wyzwań.


Jednak zejście urokliwe.
Będzie ciąg dalszy.
Na razie zdjęcia bez obróbki.
Polecam najbardziej źródlaną górę z jaką do tej pory miałam do czynienia.
Wszakże rodzi największą z polskich rzek- Wisłę.

sobota, 3 września 2016

Bzo-branie.


Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie widziałam, 
aby ptaki jadły owoce czarnego bzu.
Jakby nie było moc witamin.
Ten osobnik zajadał się przelatując z gałęzi na gałąź.
Może po tak obfitym posiłku nie będą wołać w zimę ode mnie tyle ziarna.

Nasz kot jednak na to, jak na lato.
No cóż trzeba ładować akumulatory.



czwartek, 1 września 2016

Ostatni dzień wakacji.


Wczoraj wychodząc z pobliskiego marketu przykuła moja uwagę,
świeżo skoszona trawa pokryta brylantami.


Miałam przy sobie tylko telefon więc przykucnęłam z nim w tejże trawie.


... i fociłam, choć dziwnie na mnie patrzono.


Pierwszy dzień wrześniowy przywitał mnie zaś ulubionym zjawiskiem optycznym.



Nie mam pojęcia skąd się wzięła na ścianie,
nigdy dotąd jej nie widziałam w takim miejscu.
To już trzecia "ścienna" tęcza od czerwca.
Mam nadzieję, że to oznaka szczęścia.


sobota, 20 sierpnia 2016

Szpaler.


Droga powiatowa (nie pamiętam jaki numer) przed Wieruszowem, jako dojazd na S8.
 

Szerokość na jeden samochód.
Dobrze, że na poboczach położyli asfalt, bo nie byłoby gdzie zjechać przy wymijaniu.
Na dodatek dość spory ruch (może tak trafiłam).
 Drzewa głównie robinie, bardzo łamliwe.
Nie wyobrażam sobie jazdy w trakcie burzy i wiatru, istna ekstrema.


Jednak widok niepowtarzalny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...