W życiu piękne są tylko chwile...
R. Riedel

piątek, 9 sierpnia 2013

Skały adrszpaskie.


Każdą skałę musiałam fotografować od szczytu do podstawy w czterech ujęciach.
 Jeśli chcecie wiedzieć więcej zajrzyjcie TUTAJ.
Macie możliwość podglądania w dzień i w nocy.


Nie zdołałam zwiedzić całości, dlatego pewnie powrócę.
Mimo klaustrofobii udało mi się przebrnąć dość daleko.

Wszędzie  na szlaku wszechobecny bieluteńki piasek niczym z dna morza.
Przed moim aparatem fajne skarpetki króliczki na nogach Czeszki.

 Cieszę się, że wczorajsze słońce dopisywało.
Całość znacznie przerasta masą nasze polskie Pielgrzymy.
Jednak wielkością przypomina Strzeliniec w Kotlinie Kłodzkiej.
Jednakże tamtejsze skały są bardziej szpiczaste.


Jeszcze nie raz będę wracać do tego miejsca na blogu.

środa, 7 sierpnia 2013

Dużo, dużo kamieni.




Co przyciąga człowieka do ponownego spotkania się z taką ilością kamieni, nie wiem?
Jednak warto było wypacać pot w upalny dzień.
Dziwna góra, krajobraz wręcz księżycowy i kontrowersyjny obiekt.
 

Jak widać Śnieżka- Karkonosze.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pielgrzymy.








Kilka lat temu przywitały mnie pięknym lazurem nieba, 
wówczas wyglądały tak wspaniale i metafizycznie jak z "Pikniku pod wiszącą skałą".
Dzisiaj lampka zgasła jak z niebieskiego szlaku weszliśmy na żółty, do nich wiodący.
Jednak i tak się udało, pomiędzy dwiema burzami.
Poniżej przydrożny ostaniec.


Na koniec coś zabawnego, czyli złapana chwila.


Oczywiście Karkonosze, szlak wiodący od świątyni Wang w Karpaczu.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Kocia sesja.


To kolejne zabawy aparatem.
Pozuje Miłek.
Powyżej efekt postarzenia.
Poniżej z lewej JPEG(5,35 MG) z prawej RAW(12,2 MG). 
Myślę, że jeśli chodzi o prezentację na blogu nie ma aż takiej różnicy.


 Portrecik.


Poniżej słabe zdjęcia, bo szybko łapane, 
ale oddające w całości podejście Miłka, do moich fotograficznych zmagań.



środa, 31 lipca 2013

Wypaczone księżyce.


Zdjęcia robione starym aparatem bez stabilizacji.
Nie lubię ciągać za sobą statywu, choć mam taki wygodny typu hybryda czyli pająk.
Najbardziej żałuję, że nie mogłam obfocić w tamtym roku odbicia księżyca z zalewie solińskim.
Odbijał się od wody, tworząc na wodzie poblask do zacumowanego yachtu.
Miałam świeżo nabyty aparat, nie do końca rozgryziony.
Może uda mi się kiedyś coś równie pięknego?
Dzisiaj totalne wpadki.
Czasami jest śmiesznie.





wtorek, 30 lipca 2013

Księżycowe fascynacje.


Księżyc jest fascynujący o tyle, że możemy go obserwować tak w dzień jak i w nocy.
Na błękicie prezentuje się równie pięknie w pastelowej, subtelniejszej odmianie.
Pierwsze z nich i według mnie najlepsze, 
zrobiłam pod koniec października prawie trzy lata temu, przed ósmą rano.
Aż się zdziwiłam, że mój maleńki kompakt tak sobie poradził.
Większość zdjęć to pełnia, znamienny jest jej magnetyzm.

Ostatnio eksperymentuje z zapisem RAW.
Rzeczywiście zdjęcia wychodzą nieporównywalnie lepsze, 
jednak żaden z popularnych programów do obróbki, nie chce ich właściwie przetworzyć.
Dlatego zapisuję w RAW+ czyli mam kopię w JPEG.
 Jak zdarzy mi się coś interesującego uchwycić to wyjątkowo się pochwalę.
Moje zdjęcia możecie oglądać w większym formacie po kliknięciu na nie.
W przypadku księżycowych zdjęć w powiększeniu prezentują się znacznie lepiej.

Bardzo dziękuję za liczne komentarze.
Cieszy mnie, że nie jestem nudna, bo inaczej tak często byście nie zaglądali.
Pozdrawiam Wszystkich moich "oglądaczy" i zapraszam ponownie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...