W życiu piękne są tylko chwile...
R. Riedel

niedziela, 11 września 2016

Wilanów.


W ramach podobnych okoliczności, jednak całkowicie odwrotnych,
przypomniałam sobie zdjęcia z 29 września jednak 2014 r.
Wówczas się cieszyłam obecnie mam uczucia ambiwalente.
Tak to w życiu bywa.

niedziela, 4 września 2016

Po palach.


Zejście z Baraniej Góry w kierunku Czarnej Wisełki,
pokonuje się fragmentami po pływających palach.
Nie powiem, mnie było trudno,
trzeba było iść szybko i bez zatrzymywania.
mój błędnik nie lubi takich wyzwań.


Jednak zejście urokliwe.
Będzie ciąg dalszy.
Na razie zdjęcia bez obróbki.
Polecam najbardziej źródlaną górę z jaką do tej pory miałam do czynienia.
Wszakże rodzi największą z polskich rzek- Wisłę.

sobota, 3 września 2016

Bzo-branie.


Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie widziałam, 
aby ptaki jadły owoce czarnego bzu.
Jakby nie było moc witamin.
Ten osobnik zajadał się przelatując z gałęzi na gałąź.
Może po tak obfitym posiłku nie będą wołać w zimę ode mnie tyle ziarna.

Nasz kot jednak na to, jak na lato.
No cóż trzeba ładować akumulatory.



czwartek, 1 września 2016

Ostatni dzień wakacji.


Wczoraj wychodząc z pobliskiego marketu przykuła moja uwagę,
świeżo skoszona trawa pokryta brylantami.


Miałam przy sobie tylko telefon więc przykucnęłam z nim w tejże trawie.


... i fociłam, choć dziwnie na mnie patrzono.


Pierwszy dzień wrześniowy przywitał mnie zaś ulubionym zjawiskiem optycznym.



Nie mam pojęcia skąd się wzięła na ścianie,
nigdy dotąd jej nie widziałam w takim miejscu.
To już trzecia "ścienna" tęcza od czerwca.
Mam nadzieję, że to oznaka szczęścia.


sobota, 20 sierpnia 2016

Szpaler.


Droga powiatowa (nie pamiętam jaki numer) przed Wieruszowem, jako dojazd na S8.
 

Szerokość na jeden samochód.
Dobrze, że na poboczach położyli asfalt, bo nie byłoby gdzie zjechać przy wymijaniu.
Na dodatek dość spory ruch (może tak trafiłam).
 Drzewa głównie robinie, bardzo łamliwe.
Nie wyobrażam sobie jazdy w trakcie burzy i wiatru, istna ekstrema.


Jednak widok niepowtarzalny.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Góry moja miłość...












W tym roku Beskid Śląski, Żywiecki i Mały, 
bo nigdy nie byłam.
Oczarowała mnie Barania Góra, ale Czantoria też prezentuje się świetnie.
Niestety góra Żar nie chciała zaistnieć przez deszcz.
Dlatego pretekst do kolejnych odwiedzin w przyszłości.
Niebawem więcej zdjęć, do których będę powracać.
Ostatnie dwa zdjęcia samochodowe to widok na Sudety z autostrady, w okolicach Opola.
Więcej o inspiracjach górskich na moim blogu rękodzielniczym.

czwartek, 21 lipca 2016

Kot poremontowy.


Czyli wspólne opalanie z przyjacielem Drapkiem.
Niestety bardziej twardo, bo na panelach.
Winien na zdjęciu. 
Wykonał setki pętelek na nowiutkiej wykładzinie.
Dosłownie wykończył ją w rok.
Jak tu nie "kochać" kiciusia.
 

Na zdjęciach istna idylla. 
Nawet o żarcie z rańca nie wołają. 
Trzeba przyznać, że Miłek jest jedynym adoratorem Drapka,
z trzech naszych kotów.
Zdjęcia naprawdę nie pozowane, chociaż i tak nikt nie uwierzy.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...